Archiwa blogu

„Osadzony” – recenzja

Tak się dziwnie złożyło, że w ostatnim czasie przyszło mi raczyć się festiwalem głupoty i beznadziei amerykańskiej kinematografii. Kolejnym jej świetlistym przykładem jest produkcja „Osadzony” („Locked Down”), którą wyreżyserował Daniel Zirilli. O ile na papierze film rokował na kawał solidnej mordoklepki, tak w praniu – jak to zazwyczaj bywa – wyszła całkowita mizeria. Zresztą, to nie jedyny przypadek przerostu formy nad treścią. Amerykańska branża od dawna choruje na filmową impotencje.

Historia w „Osadzonym” przedstawia perypetie funkcjonariusza Danny’ego Bolana (Tony Schiena), który po obławie na handlarzy narkotyków, zostaje wrobiony i osadzony w więzieniu o nazwie Blackwater, gdzie przychodzi mu stawić czoło z więźniami, których wcześniej wrzucił do paki. Aby dodać miejscu jeszcze większego kolorytu, to okazuje się że wszyscy strażnicy oraz naczelnik są skorumpowani, a osobą która płaci im łapówki jest Anton Vargas (Vinnie Jones), który z Blackwater uczynił sobie własne gangsterskie królestwo. Jedną z głównym atrakcji „w puszce” są sobotnie walki w klatce, które pozbawione są jakichkolwiek zasad. Danny trafia do celi, gdzie przebywa Irving (Dave Fennoy), który jest byłym mistrzem sztuk walki. Szybko odnajdują wspólny język i opracowują strategie na ucieczkę z więzienia i oczyszczenie Danny’ego z fałszywych zarzutów.

Read the rest of this entry

Reklamy
%d blogerów lubi to: