Category Archives: Film

„Rzeź” – recenzja

Niewielu jest reżyserów o tak kolorowym życiorysie jak Roman Polański. Jedni go kochają, inni nienawidzą, jednej jednak rzeczy nie można mu odmówić – potrafi robić filmy. No może ściślej, kilka z jego dzieł weszło już do kanonu światowej kinematografii. Żeby wspomnieć tylko takie obrazy jak „Pianista”, „Dziecko Rosemary” czy „Chinatown”. Dlatego też, obok żadnej produkcji tego francusko-polskiego reżysera nie można przejść obojętnie.

„Rzeź” to próba przeniesienia sztuki teatralnej „Bóg mordu” Yasminy Rezy na srebrny ekran. Cała akcja filmu toczy się w jednym z mieszkań na nowojorskim Brooklynie. Bohaterami „Rzezi” są dwa małżeństwa – Penelope (Jodie Foster) i Michael (John C. Reilly) Longstreet oraz Nancy (Kate Winslet) i Alan (Christoph Waltz) Cowan. Pretekstem do odwiedzin tych pierwszych przez tych drugich jest spięcie, do którego doszło między 11-letnimi synami obu par. Zachary Cowan zdenerwowany faktem, że Ethan Longstreet nie chce przyjąć go do swojego „gangu” odwdzięcza mu się uderzeniem kijem w twarz. Uderzenie jest na tyle silne, że syn państwa Longstreet traci dwa zęby. Z pozoru kurtuazyjna rozmowa między oboma małżeństwami przybiera jednak dziwny obrót. A z każdego z czworga głównych bohaterów wychodzą powoli jego najbardziej skrywane cechy… Read the rest of this entry

„Ściśle tajne” – recenzja

W ostatnich latach mamy prawdziwy urodzaj w gatunku filmów szpiegowskich. Wystarczy wymienić trylogię „Bourne’a”, „Zawód: Szpieg”, czy „W sieci kłamstw”, aby otrzymać jasny obraz rozkwitu produkcji filmowych o tajnych agentach, którzy coraz mocniej odciskają swoje ślady na srebrnym ekranie. „Ściśle tajnie”, to kolejna produkcja, która wpada w ten trend i co tu dużo pisać, radzi sobie wyśmienicie.

Billy Ray ustawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę rzucając się na ekranizacje największej w historii Stanów Zjednoczonych zdrady w szeregach agentów pracujących w FBI.  Autentyczna historia, która opowiada o współpracy Roberta Hanssena z sowieckim wywiadem jest sama w sobie niesamowicie interesującą, dlatego obawy związane z możliwością spaprania świetnego materiału na film były uzasadnione.

Wydarzenia w „Ściśle tajne” toczą się na dwa miesiące przed aresztowaniem Roberta Hanssena (Chris Cooper). Młody funkcjonariusz FBI Eric O’Neill (Ryan Phillipe) marzy o awansie i współpracy z najlepszymi agentami. Szybko otrzymuje szanse wykazania się będąc asystentem doświadczonego Hanssena, który w Federalnym Biuru Śledczym piastuje funkcje szefa wydziału ochrony najważniejszych tajemnic Biura. Jak się okazuje, jego awans był tylko część zaplanowanego śledztwa, w którym zadaniem Erica jest zbieranie materiałów dowodowych przeciwko Hanssenowi, który podejrzany jest o sprzedaż tajnych informacji i wydaniu amerykańskich „wtyczek” radzieckiemu wydziałowi wojskowemu. Pomimo ogromnej skali trudności, Eric podejmuje realizacji powierzonego zadani, czego efektem jest psychologiczna gra obu bohaterów wykraczająca znacznie poza mury FBI. Read the rest of this entry

„Lepsze życie” – recenzja

Jest ich w Stanach około 7 milionów, a każdy z nich żyje w strachu, bo w każdej chwili jego życie może lec w gruzach. Sami Amerykanie nie pałają do nich miłością, a jednocześnie nie potrafią sobie wyobrazić bez nich życia. O kim mowa? O nielegalnych imigrantach z Meksyku rzecz jasna.

Tematyka, którą porusza najnowszy film Chrisa Weitza raczej nie jest za Oceanem zbyt popularna. Zresztą głośnych filmów w Polsce o imigrantach zza Naszej wschodniej granicy też nie uświadczymy. A szkoda, bo tworzą oni swego rodzaju ciekawy mikroświat. Żyją obok, jakby niezauważeni…

Bohaterem „Lepszego życia” jest Carlos Galindo (Demián Bichir), rzeczony nielegalny imigrant Z Meksyku. Żyje on wraz synem Luisem (José Julián) w pozornym spokoju gdzieś we wschodnim Los Angeles już kilkanaście lat. Spokój jest pozorny, bo Pan Galindo nie zna dnia ani godziny, w której do jego drzwi zapukać może Urząd Imigracyjny. W międzyczasie nasz bohater, próbuje sobie i swojemu synowi zapewnić tytułowe lepsze życie. Jest to o tyle trudne, że będąc nielegalnym imigrantem trudno jest pracować inaczej niż dorywczo i fizycznie. Pewnego dnia nadarza się jednak okazja do rozkręcenia własnego biznesu. Read the rest of this entry

„Osadzony” – recenzja

Tak się dziwnie złożyło, że w ostatnim czasie przyszło mi raczyć się festiwalem głupoty i beznadziei amerykańskiej kinematografii. Kolejnym jej świetlistym przykładem jest produkcja „Osadzony” („Locked Down”), którą wyreżyserował Daniel Zirilli. O ile na papierze film rokował na kawał solidnej mordoklepki, tak w praniu – jak to zazwyczaj bywa – wyszła całkowita mizeria. Zresztą, to nie jedyny przypadek przerostu formy nad treścią. Amerykańska branża od dawna choruje na filmową impotencje.

Historia w „Osadzonym” przedstawia perypetie funkcjonariusza Danny’ego Bolana (Tony Schiena), który po obławie na handlarzy narkotyków, zostaje wrobiony i osadzony w więzieniu o nazwie Blackwater, gdzie przychodzi mu stawić czoło z więźniami, których wcześniej wrzucił do paki. Aby dodać miejscu jeszcze większego kolorytu, to okazuje się że wszyscy strażnicy oraz naczelnik są skorumpowani, a osobą która płaci im łapówki jest Anton Vargas (Vinnie Jones), który z Blackwater uczynił sobie własne gangsterskie królestwo. Jedną z głównym atrakcji „w puszce” są sobotnie walki w klatce, które pozbawione są jakichkolwiek zasad. Danny trafia do celi, gdzie przebywa Irving (Dave Fennoy), który jest byłym mistrzem sztuk walki. Szybko odnajdują wspólny język i opracowują strategie na ucieczkę z więzienia i oczyszczenie Danny’ego z fałszywych zarzutów.

Read the rest of this entry

„Zombieland” – recenzja

Uwielbiam tematykę zombie, zarówno filmową jak i grową. Dlatego staram się być na bieżąco z powstającymi produkcjami, których w ostatnich latach wysypało się sporo. Jedną z nich jest Zombieland z 2009 roku, które pomimo swojej komercyjności, zebrało całkiem przyzwoite recenzje. Los sprawił, że prawie przez 3 lata odkładałem obejrzenie tego filmu, aż do teraz, gdy wreszcie postanowiłem spędzić niedzielny wieczór w towarzystwie żywych trupów.

Zombieland przedstawia historię czwórki bohaterów, którzy muszą stawić czoło zarazie jaka opanowała Stany Zjednoczone. Columbus (Jesse Eisenberg) to odwierciedlenie klasycznego nerda, który w zderzeniu z rzeczywistością, nie jest w stanie uspokoić trząsących się rąk. Żyje według własnych wyimaginowanych zasad oraz marzy o prawdziwej miłości (sic!). Tallahassee (Woody Harrelson) to typowy twardziel, który nie tylko niańczy młodego fajtłape, ale także odwala całą brudną robotę (czytaj: zabija zombie i prowadzi samochód). Męski duet uzupełniają siostry Wichita (Emma Stone) i Little Rock (Abigail Breslin). Głównym celem naszej brygady jest przetrwanie i znalezienie miejsca, które okaże się izolacją dla skażonego wirusem świata.

Fabuła jest oklepana i niczym nowym nie zaskakuje widza. Na domiar tego została „upiększona” żałosnym humorem i wątkiem miłosnym, który tutaj pasuje, jak świni siodło. Scenariusz można spuścić w klozecie, poprawiając obiadową kupą, tak aby czasem nie mógł nigdy więcej wypłynąć. A co z resztą? Read the rest of this entry

„Dziewczyna z tatuażem” – recenzja

Fincher, na sam widok tego nazwiska wielu wielbicielom „Fight Clubu” zaczynają się świecić oczy. Ja co prawda fanatycznym miłośnikiem warsztatu tego amerykańskiego reżysera nie jestem, aczkolwiek na każdy jego nowy film czekam z niecierpliwością. Nie inaczej było w przypadku „Dziewczyny z tatuażem”. Tymbardziej, że premiera ekranizacji bestsellerowej powieści Stiega Larssona zapowiadana była szumnie już od dłuższego czasu.

Sama fabuła „Dziewczyny z tatuażem” skupia się wokół prywatnego śledztwa, które redaktorowi i współwłaścicielowi poczytnego magazynu „Millenium” Mikaelowi Blomkvistowi (Daniel Craig) zleca milioner na emeryturze – Henrik Vanger (Christopher Plummer). Przedmiotem dochodzenia jest Henrietta Vanger – bratanica zleceniodawcy, a w zasadzie jej zniknięcie. Szkopuł w tym, że owo wydarzenie miało miejsce kilkadziesiąt lat temu, a jak wiadomo upływający czas nie sprzyja rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Na szczęście Blomkvist w drodze do odnalezienia prawdy może liczyć na pomoc tajemniczej i błyskotliwej hakerki Lisbeth Salander (Rooney Mara)… Read the rest of this entry

„Uwikłanie” – recenzja

Jako zadeklarowany antyfan polskiej kinematografii XXI wieku do każdej rodzimej produkcji filmowej podchodzę z ogromnym sceptycyzmem. Tak też było w przypadku „Uwikłania” Jacka Bromskiego. Co prawda nie jest to ani komedia, ani pseudo sensacja, a więc już na starcie ma lekkie fory, to jednak gatunek – kryminał wzbudził u mnie lekką niepewność.

„Uwikłanie” to adaptacja bestsellerowej książki Zygmunta Miłoszewskiego o tym samym tytule. Opowiada ona o morderstwie, którego okoliczności starają się ustalić niedoświadczona pani prokurator Agata Szacka i nieco cyniczny komisarz Sławomir Smolar. Sprawa wydaje się być z pozoru oczywista – jest krąg podejrzanych, trzeba znaleźć motyw. Przypadek jednak sprawia, że pani prokurator wpada na trop „czegoś większego”. Sama sprawa ma swoje źródło jeszcze w PRL i wiąże się z funkcjonariuszami Służbami Bezpieczeństwa, którzy całkiem nieźle odnaleźli się w polskiej rzeczywistości po ’89 roku. Kolorytu całemu śledztwu dodaje fakt, że panią prokurator i komisarza Smolara łączyło kiedyś głębsze uczycie, które po latach zdaje się odżywać… Read the rest of this entry

%d blogerów lubi to: