„Ściśle tajne” – recenzja

W ostatnich latach mamy prawdziwy urodzaj w gatunku filmów szpiegowskich. Wystarczy wymienić trylogię „Bourne’a”, „Zawód: Szpieg”, czy „W sieci kłamstw”, aby otrzymać jasny obraz rozkwitu produkcji filmowych o tajnych agentach, którzy coraz mocniej odciskają swoje ślady na srebrnym ekranie. „Ściśle tajnie”, to kolejna produkcja, która wpada w ten trend i co tu dużo pisać, radzi sobie wyśmienicie.

Billy Ray ustawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę rzucając się na ekranizacje największej w historii Stanów Zjednoczonych zdrady w szeregach agentów pracujących w FBI.  Autentyczna historia, która opowiada o współpracy Roberta Hanssena z sowieckim wywiadem jest sama w sobie niesamowicie interesującą, dlatego obawy związane z możliwością spaprania świetnego materiału na film były uzasadnione.

Wydarzenia w „Ściśle tajne” toczą się na dwa miesiące przed aresztowaniem Roberta Hanssena (Chris Cooper). Młody funkcjonariusz FBI Eric O’Neill (Ryan Phillipe) marzy o awansie i współpracy z najlepszymi agentami. Szybko otrzymuje szanse wykazania się będąc asystentem doświadczonego Hanssena, który w Federalnym Biuru Śledczym piastuje funkcje szefa wydziału ochrony najważniejszych tajemnic Biura. Jak się okazuje, jego awans był tylko część zaplanowanego śledztwa, w którym zadaniem Erica jest zbieranie materiałów dowodowych przeciwko Hanssenowi, który podejrzany jest o sprzedaż tajnych informacji i wydaniu amerykańskich „wtyczek” radzieckiemu wydziałowi wojskowemu. Pomimo ogromnej skali trudności, Eric podejmuje realizacji powierzonego zadani, czego efektem jest psychologiczna gra obu bohaterów wykraczająca znacznie poza mury FBI.

Reżyser sprostał wyzwaniu i w doskonały sposób sfilmował historię. Film od początku do końca trzyma widza w niesamowitym napięciu, co sprawia że bardzo ciężko jest oderwać się od ekranu telewizora. Obraz Ray’a wydawać się może surowy, smutny, pozbawiony ciepłych kolorów, ale właśnie sposób w jaki został wykonany, jeszcze bardziej dopełnia szpiegowską opowieść. Nie znajdziesz tutaj żadnych spektakularnych pościgów, strzelanin czy efektów specjalnych. Głównym daniem w „Ściśle tajne” są relacje pomiędzy obojgiem bohaterów, które zostały doskonale zrealizowane i fantastycznie potęgują klimat historii. A wszystko dzięki świetnej grze aktorskiej głównych bohaterów, którzy stanęli na wysokości zadania i odegrali bardzo dobrze swoje role. Na największą pochwałę zasługuje bez wątpienia Chris Cooper, którego występ w filmie to prawdziwy aktorski majstersztyk. Jego postać jest charyzmatyczna, intrygująca, a przede wszystkim wiarygodna. Wszystkie sceny z Cooperem, to niesamowite przeżycie.

„Ściśle tajne” to produkcja, którą ogląda się z zapartym tchem do samego końca. Szpiegowska opowieść oparta na faktach wciąga jak bagno, zaś Chris Cooper wykreował postać, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Podobnie jak kapitalna scena w windzie pod koniec filmu.

Ocena Culture Nook:

Reklamy

Posted on Marzec 6, 2012, in Film and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink. 1 komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: